They don't know about us, czyli kim jestem?
¡Hola, me llamo Mizu!
Nie no, nie zrażajcie się tym językiem, nie znam na tyle hiszpańskiego, żeby w nim bywać każdego dnia. W każdym razie, z powyższego nagłówka łatwo się domyślić, że używam pseudonimu Mizu w internecie, albo, jak na stronie tytułowej — L.K. Black. Jestem jeszcze młoda, ale w tym roku stuknie mi już osiemnaście, więc jednak nie taka młoda 👀
Po tytule można wnieść, że trochę będę o sobie pisać. Cóż, przede wszystkim musicie wiedzieć, że kocham pisać, zwłaszcza gdy w grę wchodzą opisy (ale nie jak w lekturach z Pozytywizmu czy Młodej Polski, don't worry!), ale uwielbiam też poznawać nowe rzeczy, czytać książki czy słuchać muzyki. Serio, nie macie pojęcia ile inspiracji dostałam przez samą muzykę 💚
Sporo moich idei wyszło też przez moje sny. Mam w notatkach zapisane kilka snów i mam zamiar zrobić z nich historie, jeśli starczy mi czasu zanim opuszczę ten padół łez i dołączę do większości moich postaci w dziewiątym piekle. Fun fact: dosłownie ostatnio miałam sen, w którym główną rolę grała jedna z moich bohaterek, która jest tak potrzepana, że wejdzie pomiędzy piętnastu członków mafii i ich poubija 😅
Reina de sangre, które mam zamiar jako pierwsze opublikować było całkowitym przypadkiem i właściwie na początku to była bardzo delikatna i romantyczna opowieść. Potem zaczęłam robić plot twist, czarne sekrety i wyszło jak wyszło — RDS zostało mrocznym kryminałem z wampirami w tle.
Jestem okropną romantyczką, więc nie dziwcie się, jeśli w każdym opowiadaniu znajdziecie choć ociupinkę romansu. Uwielbiam łączyć ludzi w pary, a potem robić im takie dramaty, że w zasadzie powinni dawno temu byli się rozstać. Zapewne każda z par w moich historiach ma przynajmniej jeden dramat w tle, więc będzie się nad czym poużalać 😂
Anyway, będzie mi miło, jeśli zostaniesz na dłużej i poczytasz moje wypociny. Kto wie, może zostaniesz na dłużej? Weź herbatkę/kawkę/coś do picia, przekąski do schrupania i zapraszam do mojego świata.
L.K. Black 💚
Komentarze
Prześlij komentarz